Czy „Czerwone Diabły” przedłużą swoją passę porażek w meczach z sąsiadami?
Oba zespoły zmierzyły się już w zeszłym tygodniu, w drugiej kolejce bieżącej edycji rozgrywek. Mecz w Brukseli zakończył się szczęśliwym zwycięstwem Francuzów na wyjeździe 1:0. Dopiero tuż przed końcem spotkania drużyna trenera Zinedine’a Zidane’a zapewniła sobie zwycięstwo dzięki bramce Michaela Olise’a.
Dzięki temu zwycięstwu gospodarze umocnili swój status drużyny, której „Czerwone Diabły” obawiają się najbardziej. „Equipe Tricolore” ma obecnie na koncie aż pół tuzina zwycięstw z rzędu w tych pojedynkach. Tym razem jednak wierzymy, że goście zdobędą przynajmniej jedną bramkę.
Z wyjątkiem wspomnianego remisu bezbramkowego z Francuzami, reprezentacja Belgii prezentuje się obecnie jako drużyna dość groźna pod bramką przeciwnika. Drużyna trenera Marka van Bommela odniosła w miniony piątek wieczorem zwycięstwo 3:0 u siebie nad Turcją, a na początku bieżącej edycji rozgrywek we Włoszech odnotowała pewne zwycięstwo 2:0 na wyjeździe.
Biorąc to pod uwagę oraz napiętą sytuację kadrową w obronie gości, naszym zdaniem w starciu Francji z Belgią można spodziewać się bramek po obu stronach.
Olise strzelił decydującą bramkę w niedawnym meczu w stolicy Belgii w zeszłym tygodniu, a następnie w meczu z Włochami (1:1) na własnym boisku zdobył efektowną bramkę z rzutu wolnego.
Francja – Belgia Bezpośrednie starcia / Bilans H2H
Jak wspomniano na początku, czwarte miejsce w ostatnich mistrzostwach świata, które odbyły się latem w USA, Kanadzie i Meksyku, od dłuższego czasu nie jest dla Belgii dobrym miejscem. Od czasu zwycięstwa 4:3 w 2015 roku w meczu towarzyskim belgijscy piłkarze nie odnieśli żadnego sukcesu w starciach z reprezentacją Francji.
Zamiast tego gospodarze mogą pochwalić się aktualną serią sześciu zwycięstw z rzędu nad sąsiadem. Również w nadchodzącym meczu Francja – Belgia kursy wskazują na zwycięzcę Ligi Narodów z 2021 roku jako faworyta.

Francja – Belgia: typ
„Tylko nie znowu Francja” – pomyślą zapewne Belgowie. Od ponad dekady i sześciu spotkań „Diables rouges” zawsze ponosili porażkę w tej rywalizacji.
Ostatnia porażka miała miejsce zaledwie nieco ponad tydzień temu. Jednak ostatni mecz „Bleus” u siebie z Włochami pokazał, że przeciwnik nie jest nie do pokonania w defensywie.
W debiucie Zinedine’a Zidane’a jako trenera Francji na własnym boisku drużynie „Equipe Tricolore” udało się wywalczyć jedynie remis 1:1.
Z kolei goście ostatnio przekonali z ofensywnego punktu widzenia, odnosząc równoległe zwycięstwo 3:0 nad Turcją w Liège.
Bramki strzelili dwaj doświadczeni weterani: Kevin de Bruyne i Romelu Lukaku. Pokazali tym samym, że pomimo zaawansowanego wieku wciąż mają apetyt na gole. Biorąc to pod uwagę, w starciu Francji z Belgią kursy na to, że obie drużyny zdobędą bramki, wydają się obiecujące.
Prognozę tę potwierdza wykluczenie Upamecano w miniony piątek tuż przed końcem meczu z Włochami. W związku z tym trener Zinedine Zidane musi przebudować swoją obronę, która i tak jest osłabiona przez kontuzje Ibrahima Konaté i Williama Saliby. Do tego dochodzi brak Auréliena Tchouaméni na pozycji defensywnego pomocnika – kolejnego silnego gracza w grze bez piłki.

